Derry to małe miasto w stanie Main - nawiedzone miasto - w którym pewnego razu grupa dzieci spotkała TO. TO ukazuje się w postaci clownów, odłgosów w rurach itp rzeczach. Dorośli nie widzą ani ni słyszą TO, tylko dzieci są w stanie to zrobić, muszą stawić czoła potworowi. Większość z nich miała szczęście, uszła z życiem i wyjechała z Derry. Po dwudziestu latach TO znowu daje o sobie znać, a ci, którzy przeżyli, zostają wezwani do powrotu w rodzinne strony. Zapomniane strachy dzieciństwa powracają. Dzieci sa już dorosłymi, ale muszą odnaleźć w sobie dziecięcą wiarę, lojalność i odwagę by skutecznie stawić mu czoła i ocalić resztę dzieci przed zagładą
poniedziałek, 27 października 2014
"TO" horror fantazy.
Przepraszam że mnie nie było, nie miałam pomysłu, macie coś na szybkiego, proszę podajcie mi pomysł o czym mogę napisać.
sobota, 18 października 2014
Moja recenzja filmu MIASTO 44 MIŁOŚĆ W CZASACH APOKALIPSY
Film wyreżyserowany przez Jana Komasę, opowiadający o miłości w czasach apokalipsy, Stefan główny bohater przeżywa szokujące doświadczeni, m.in śmierc ojca, matki i brata, Beksa śmierć żony a Biedronka brata. Prawdziwi przyjaciele w tych czasach to SKARB, nie wiesz komu zaufać, idziesz i nie wiesz czy wrócisz.
Od czasu gdy Steven Spielberg zrobił "Szeregowca Ryana”, kino wojenne już nie jest takie samo. Jan Komasa, reżyser "Miasta 44” wyszedł z założenia, że skoro lądowanie w Normandii, opisane kamerą amerykańskiego zdobywcy Oskara, było w czerwcu 1944 roku, a dwa miesiące potem wybuchło powstanie w Warszawie, to te nieodległe wydarzenia warto pokazać tą samą techniką. W polskim kinie tego jeszcze nie udało się zrobić.
Jest więc na ekranie ostro, dramatycznie i krwawo. W "Mieście 44” wszystko jest na swoim miejscu: wybucha, krwawi, przytłacza, masakruje, rozwala, a my w fotelach kinowych wierzymy że to prawda, a nie sprytny fotomontaż. Że tak właśnie makabrycznie wygląda wojna. Komasa bierze technikę od Spielberga, estetykę od Larsa von Triera i powstanie jako pretekst. I robi z widza miazgę.
Nie tyle w przestrzeni, co bardziej w idei. Walczą do końca, tylko że to nie ich śmierć wyznacza koniec. To ma być najpierw zwycięstwo nad Niemcami, a potem nadejście Sowietów ("Niech już przyjdą” – jak mówi jedna z warszawianek zamknięta w piwnicy i zmęczona wojowaniem młodych bohaterów). Właśnie – śmierć. To ona jest tutaj głównym narzędziem. Pod różnymi postaciami dopada praktycznie wszystkich bohaterów. Ale, o ile we wcześniejszych obrazach o powstaniu warszawskim autorzy starali się, by coś wyjaśniała, czemuś służyła, była składana w ofierze ("Kanał” Andrzeja Wajdy czy "Kolumbowie rocznik 20” Janusza Morgrnsterna), to w "Mieście 44” jest tylko potrzebna do eskalacji emocji.
A przez to do totalnej bezradności przytłoczonego każdym, coraz bardziej krwawym epizodem, widza. Bezradność Stefana (Józef Pawłowski), którego dopadły wydarzenie ekstremalne koresponduje z oddaniem Biedronki (Zofia Wichłacz). To najlepsza kreacja w filmie, która wychodzi jakby mimochodem, narracja przede wszystkim skupiona jest na Stefanie. Dobra gra, osadzenie w roli i siła naturalnej dziewczęcości (okrutnie zresztą wykorzystana, jak zasugerowane jest w końcowej części filmu) czynią ją odkryciem na miarę nagrody dla najlepszej aktorki na 39. Festiwalu Filmów w Gdyni. Oklepana to prawda, że polskie kino jest silne, gdy mówi własnym językiem. Gdy przybiera szaty zagranicznych mistrzów blisko mu do parodii.
Komasie udało się tego uniknąć. I to jest sukces. Ale film zostanie zapamiętany przede wszystkim za niespotykaną do tej pory w Polsce umiejętność pokazania wojny nowoczesnymi środkami. Komputer, o paradoksie, sprawia, że tu wszystko jest bliższe życia. Rzuca na kolana, ale nie pokazuje jednak jak wstać
A do tego tekst piosenki Szymona Chodynieckiego "Za nas"
A przez to do totalnej bezradności przytłoczonego każdym, coraz bardziej krwawym epizodem, widza. Bezradność Stefana (Józef Pawłowski), którego dopadły wydarzenie ekstremalne koresponduje z oddaniem Biedronki (Zofia Wichłacz). To najlepsza kreacja w filmie, która wychodzi jakby mimochodem, narracja przede wszystkim skupiona jest na Stefanie. Dobra gra, osadzenie w roli i siła naturalnej dziewczęcości (okrutnie zresztą wykorzystana, jak zasugerowane jest w końcowej części filmu) czynią ją odkryciem na miarę nagrody dla najlepszej aktorki na 39. Festiwalu Filmów w Gdyni. Oklepana to prawda, że polskie kino jest silne, gdy mówi własnym językiem. Gdy przybiera szaty zagranicznych mistrzów blisko mu do parodii.
Komasie udało się tego uniknąć. I to jest sukces. Ale film zostanie zapamiętany przede wszystkim za niespotykaną do tej pory w Polsce umiejętność pokazania wojny nowoczesnymi środkami. Komputer, o paradoksie, sprawia, że tu wszystko jest bliższe życia. Rzuca na kolana, ale nie pokazuje jednak jak wstać
A do tego tekst piosenki Szymona Chodynieckiego "Za nas"
1.
Zmieniasz stare na nowe patrząc w portfel innych ludzi
a za siebie się nie odwracasz
ta wścibskość rodzi zaślepienie wśród obłudy
tylko na tobie trwa uwaga
mówisz dookoła tyle nienawiści ale dostrzeż więcej stań przed lustrem i zabłyśnij
tak jak oni dostrzegali, że w jedności siła
oni ginęli za nas a ty to zabijasz.
Pierwszy września Trzydziesty-dziewiąty rok
oczy żon zalane łzami, niespokojna noc,
przed oczami dzieci , które ucałowali w skroń,
po czym złapali za broń, wezwał ich front,
przysięgali, w Alei Flag , że zawsze razem,
urząd celny w Jeziorkach tym razem drogowskazem,
życie zmusza do skrajności, sprawdź fakty z przekazem,
tylko bohater odda wszystko dla cudzych marzeń
Ref.:
Zginęli za nas, za nas (zapominasz)
Zapominasz w tym pędzie nie stać cię na wspomnienia
Oni oddali wszystko za Twoje marzenia
" Zginął przed Westerplatte jeszcze , czyli pierwszego września 1939 roku o godzinie 1:40, historie trzeba znać, bo jeżeli się nie zna historii to trzeba będzie przeżyć to drugi raz."
2.
Na horyzoncie otworzyły się bramy piekła,
został sam Konieczka, reszta uciekła,
teraz powiedz mi ile warta ludzka przysięga,
nie licz na kogoś wiedz że twój los w twoich rękach,
Sam bóg zamknął oczy, bezdotykowy korszak
Człowiek jego narzędziem do czynienia złem dobra,
krótki do samotności w rytmie serca życia
zbliżają się te psy nie ludzie w świetle księżyca,
Dziesiątki twarzy, jedna twarz brak odbicia,
płynie sam za nasz czas Konieczka, samotny marynarz
każdy ma dwa oblicza, wszystko warunkuje przymus,
drabina społeczna jeden za nic ginie,drugi prymus,
świst pocisków, ostatni przebłysk świadomości,
zacisnął zęby skierował wzrok w stronę obrączki
stał dumnie jak Statua Wolności, nie zważał na cenę, bronił Polski
Zginęli za nas, za nas (zapominasz)
Zapominasz w tym pędzie nie stać cię na wspomnienia
Oni oddali wszystko za Twoje marzenia
Zmieniasz stare na nowe patrząc w portfel innych ludzi
a za siebie się nie odwracasz
ta wścibskość rodzi zaślepienie wśród obłudy
tylko na tobie trwa uwaga
mówisz dookoła tyle nienawiści ale dostrzeż więcej stań przed lustrem i zabłyśnij
tak jak oni dostrzegali, że w jedności siła
oni ginęli za nas a ty to zabijasz.
Pierwszy września Trzydziesty-dziewiąty rok
oczy żon zalane łzami, niespokojna noc,
przed oczami dzieci , które ucałowali w skroń,
po czym złapali za broń, wezwał ich front,
przysięgali, w Alei Flag , że zawsze razem,
urząd celny w Jeziorkach tym razem drogowskazem,
życie zmusza do skrajności, sprawdź fakty z przekazem,
tylko bohater odda wszystko dla cudzych marzeń
Ref.:
Zginęli za nas, za nas (zapominasz)
Zapominasz w tym pędzie nie stać cię na wspomnienia
Oni oddali wszystko za Twoje marzenia
" Zginął przed Westerplatte jeszcze , czyli pierwszego września 1939 roku o godzinie 1:40, historie trzeba znać, bo jeżeli się nie zna historii to trzeba będzie przeżyć to drugi raz."
2.
Na horyzoncie otworzyły się bramy piekła,
został sam Konieczka, reszta uciekła,
teraz powiedz mi ile warta ludzka przysięga,
nie licz na kogoś wiedz że twój los w twoich rękach,
Sam bóg zamknął oczy, bezdotykowy korszak
Człowiek jego narzędziem do czynienia złem dobra,
krótki do samotności w rytmie serca życia
zbliżają się te psy nie ludzie w świetle księżyca,
Dziesiątki twarzy, jedna twarz brak odbicia,
płynie sam za nasz czas Konieczka, samotny marynarz
każdy ma dwa oblicza, wszystko warunkuje przymus,
drabina społeczna jeden za nic ginie,drugi prymus,
świst pocisków, ostatni przebłysk świadomości,
zacisnął zęby skierował wzrok w stronę obrączki
stał dumnie jak Statua Wolności, nie zważał na cenę, bronił Polski
Zginęli za nas, za nas (zapominasz)
Zapominasz w tym pędzie nie stać cię na wspomnienia
Oni oddali wszystko za Twoje marzenia
piątek, 17 października 2014
Taki dłuższy cytacik
Gdzieś w centrum miasta, które tkwi w każdym z nas, leży cmentarz starych miłości. Szczęściarze, zadowoleni ze swojego życia i z tego z kim je dzielą, przeważnie o nim nie pamiętają. Nagrobki są wyblakłe lub powywracane, trawa nieskoszona, wszędzie plenią się jeżyny i dzikie kwiaty. U innych miejsce to wygląda dostojnie i schludnie jak cmentarz wojskowy. Kwiaty podlano i ułożono, wysypane tłuczem ścieżki są starannie zagrabione. Widać ślady częstych odwiedzin.
Cmentarz większości z nas przypomina szachownicę. Niektóre pola są zaniedbane albo wręcz leżą odłogiem. Kto by sobie zawracał głowę nagrobkami – czy też miłościami, które pod nimi spoczywają? Nawet nazwiska zatarły się w pamięci. Inne groby pozostają jednak ważne, choć byśmy niechętnie się do tego przyznawali. Odwiedzamy je często – prawdę mówiąc – zbyt często. Nigdy nie wiadomo, jak się będziemy czuli po wyjściu z cmentarza: czasem będzie nam lżej, czasem ciężej na duszy. Nie sposób przewidzieć w jakim nastroju będziemy wracać do domu teraźniejszości.
City of Angel
“Była raz dziewczyna: piękna, słodka, delikatna niczym anioł. W tych czasach facet powie: na jej widok mi stanął. Lecz patologię w domu miała, nie raz od ojca dostała. Przez co cicha i niezauważana była, po nocach o normalnym życiu śniła. Zawsze mimo ran i bólu była uśmiechnięta, płakała tylko gdy szła do mamy na cmentarz. Pewnego dnia wyjechała z bratem w ukryciu, chciała zrobić przerwę w życiu. Morze oczyszcza umysł i ciało, i tam się wszystko stało. Poznała chłopaka, podobno doskonały, mówił jej niezłe banały. Szybko się zakochała, po nocach nie spała. Myślała ”On mi pomoże w moim horrorze”. Powiedziała mu o swoim życiu, o wszystkim co trzymała w ukryciu. Opowiedziała o planach z nich związanych, a on jej o wszystkich sercach złamanych. Potem się zaśmiał, że tak łatwowierna była, takiemu frajerowi uwierzyła. Zabił w niej wszystko, co miała, po nocach z jej rąk krew się lała. Kiedy wróciła do domu, ojciec w szale uderzał ją pięściami stale. Pobił ją do nieprzytomności, gdy tak bardzo potrzebowała miłości. Nie miała sił do dalszego życia, do niepotrzebnego bycia. Pewnego dnia została sam na sam z ostrymi narzędziami, z wódką i nasennymi tabletkami. Wzięła tabletki popijając wódką, trzymając żyletki cięła się pijąc kolejne setki. W końcu trafiła tam gdzie chciała, wiedziała, że już nie będzie cierpiała. Skończyła się historia tego anioła, bo nikt pomóc jej nie zdołał. Myślałeś historia dobrze się skończy? Że miłość z nim ją łączy? lecz to życie, nie film miłosny, bo los jest bezlitosny. Spójrz wokół siebie, czy masz takiego anioła, może akurat Jemu ty pomóc zdołasz."
My Beliebers Story 01.03.1994
Hej !! Opowiem teraz historię tego jak zostałam Belieber... A więc tak, pierwszą jego piosenką którą słyszałam, a właściwie to pokazała mi ją przyjaciółka to była piosenka Baby Po prostu zakochałam się wtedy, ale wiecie miałam 9-10 lat :P No słuchałam tego na okrągło, po prostu zakochałam się w jego dziecięcym głosie :) Potem jakoś przestałam, wiecie, wszyscy go krytykowali i jakoś mi sie odwidziało słuchania jego piosenek, teraz mi na prawde wstyd, bo też go krytykowałam ALE NIE HEJTOWAŁAM JEGO FANÓW ANI NIC NIE NIE NIE I NIE .... No i tak to się ciągnęlo do 4-5 klasy podstawówki, Pod koniec 5 klasy podstawówki zaczęłam słuchać Seleny i Demi które były moimi idolkami i nadal są. Gdy Sel spotykała z Jusem na początku nie byłam z tego zadowolona, ale cóż jej życie i jej wybór z kim się spotyka, no nie ? No. Potem stwierdziłam że on nie jest taki ZŁY I WGL jak inni gadają, a więc zaczęłam go słuchać i spodobały mi się jego piosenki, z czasem jego głos wydoroślał i sie zakochałam, stało się. Z czasem słuchałam więcej jego piosenek i więcej . Nie mogę powiedzieć że od razu stałam się Belieber, to działo się stopniowo, pewnego razu z koleżanką zaczęłyśmy go słuchać i stwierdziłam że chcę aby ludzie to wiedzieli, że jestem Belieber, bo na początku, tak szczerze to się troche bałam o tym mówić, aż w końcu stwierdziłam że się o tym dowiedzą, ustawiłam Jego zdj na tepetę swojego telefou, pulpitu i tło ask, obejrzałam film "Never say Never" i "Believe", gdzie ten drugi pokazał prawdziwe oblicze Jusa, zakochałam się naprawde, Miałam na nadgarstku napisane "BELIEBER"
Bycie Belieber to tak jakby obietnica ktora zlozylam Justinowi, ze nigdy go nie opuszcze i zawsze bede go kochac. Bylam przy nim w tych zlych i dobrych momentach w jego zyciu. Zanim ktos mi zacznie pisac co on to nie wyprawial i jak ja go dalej moge kochac chce powiedziec, ze ja nie pochwalam tych nie ktorych rzeczy ktore zrobil , ale nie mam zamiaru go zostawic bo on rowniez jest czlowiekiem i bedzie popelnial bledy. Mam tylko wielka nadziej, ze sie na ich uczy. Jestem jednak pewna, ze jest dobrym czlowiekiem, bo ja nie skupiam sie na tych zlych rzeczach tylko na tych dobrych. Marzenie, ze kiedys uda mi sie go spotkac i powiedziec jak bardzo wdzieczna jestem mu za to wszytsko co dla mnie zrobil po prostu podnosi mnie na duchu. Jest takim moim malym swiatelkiem w tunelu, jego usmiech znaczy dla mnie wszystko.
Moze nie jestem z nim od samego poczatku, ale mam zamiar zostac do konca. Nie zostalam tez Belieber z powodu jakiegos koncertu czy naglej fali wzrostu jego fanek, na Jego pierwszym kocercie też nie byłam i teraz BARDZO ŻAŁUJĘ
Nie wazne co bedzie sie dziac dalej, wiez miedzy nim a beliebers jest najsliniejsza, moze ktos odejdzie ale to dobrze bo zostana tylko ci ktorzy kochaja go szczerze i calym sercem. Nie prosze nikogo aby go uwielbiali, ale szacunek mu sie nalezy. <3333
czwartek, 16 października 2014
Czwartek !! ;D
Hejjj ludziska !! :)
Już koniec czwartku jutro piątek ii ? WEEKEND !!! :D
Dzis miałam sprawdzian z matematyki. Jak dobrze,ze mam to juz z glowy. Nie wiem dlaczego ale matma mi jakos nie podchodzi. Mogę ja tłuc cala noc i cały dzień , ale jak nie rozumiem to sie nie nauczę. No ale nic, koniec o sql :)
Dzisiaj po szkole przyszłam do dm, nie miałam i nie mam żadnych planów na wieczór. Pewnie będę siedzieć w domu przed laptopem albo telewizorem. Zaraz zanieram się za kolację bo niedługo 18 !! A jak pewnie wszyscy dobrze wiemy, ostatni posiłek powinno sie jest przed 18, nie później :) No to chyba na dzisiaj tyle. To Papapatki <3 Zabieram się za odrabianie lekcji iiiiii zaznaczanie fragmentów w książce, której kompletnie nie rozumiem :(
Już koniec czwartku jutro piątek ii ? WEEKEND !!! :D
Dzis miałam sprawdzian z matematyki. Jak dobrze,ze mam to juz z glowy. Nie wiem dlaczego ale matma mi jakos nie podchodzi. Mogę ja tłuc cala noc i cały dzień , ale jak nie rozumiem to sie nie nauczę. No ale nic, koniec o sql :)
Dzisiaj po szkole przyszłam do dm, nie miałam i nie mam żadnych planów na wieczór. Pewnie będę siedzieć w domu przed laptopem albo telewizorem. Zaraz zanieram się za kolację bo niedługo 18 !! A jak pewnie wszyscy dobrze wiemy, ostatni posiłek powinno sie jest przed 18, nie później :) No to chyba na dzisiaj tyle. To Papapatki <3 Zabieram się za odrabianie lekcji iiiiii zaznaczanie fragmentów w książce, której kompletnie nie rozumiem :(
Tak to jet ta książka której nie ogarniam :(
A tu macie moją face na konie :) Trzymajcie się Papapa
środa, 15 października 2014
Hej! To jest mój pierwszy wpis na blogspocie :) Przeniosłam się tutaj, ponieważ jest więcej możliwości ;) Jeszcze nie do końca umiem sie posługiwać blogspot, ale sie ucze. Myślę że blog się Wam spodoba, będę dodawać wpisy : postaram się codziennie, ale jak mi nie wyjdzie to tak co dwa dni :) ZAPRASZAM :) <3
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)













