sobota, 18 października 2014

Moja recenzja filmu MIASTO 44 MIŁOŚĆ W CZASACH APOKALIPSY


Film wyreżyserowany przez Jana Komasę, opowiadający o miłości w czasach apokalipsy, Stefan główny bohater przeżywa szokujące doświadczeni, m.in śmierc ojca, matki i brata, Beksa śmierć żony a Biedronka brata. Prawdziwi przyjaciele w tych czasach to SKARB, nie wiesz komu zaufać, idziesz i nie wiesz czy wrócisz. 

Od czasu gdy Steven Spielberg zrobił "Szeregowca Ryana”, kino wojenne już nie jest takie samo. Jan Komasa, reżyser "Miasta 44” wyszedł z założenia, że skoro lądowanie w Normandii, opisane kamerą amerykańskiego zdobywcy Oskara, było w czerwcu 1944 roku, a dwa miesiące potem wybuchło powstanie w Warszawie, to te nieodległe wydarzenia warto pokazać tą samą techniką. W polskim kinie tego jeszcze nie udało się zrobić.

Jest więc na ekranie ostro, dramatycznie i krwawo. W "Mieście 44” wszystko jest na swoim miejscu: wybucha, krwawi, przytłacza, masakruje, rozwala, a my w fotelach kinowych wierzymy że to prawda, a nie sprytny fotomontaż. Że tak właśnie makabrycznie wygląda wojna. Komasa bierze technikę od Spielberga, estetykę od Larsa von Triera i powstanie jako pretekst. I robi z widza miazgę.
Nie tyle w przestrzeni, co bardziej w idei. Walczą do końca, tylko że to nie ich śmierć wyznacza koniec. To ma być najpierw zwycięstwo nad Niemcami, a potem nadejście Sowietów ("Niech już przyjdą” – jak mówi jedna z warszawianek zamknięta w piwnicy i zmęczona wojowaniem młodych bohaterów). Właśnie – śmierć. To ona jest tutaj głównym narzędziem. Pod różnymi postaciami dopada praktycznie wszystkich bohaterów. Ale, o ile we wcześniejszych obrazach o powstaniu warszawskim autorzy starali się, by coś wyjaśniała, czemuś służyła, była składana w ofierze ("Kanał” Andrzeja Wajdy czy "Kolumbowie rocznik 20” Janusza Morgrnsterna), to w "Mieście 44” jest tylko potrzebna do eskalacji emocji.

A przez to do totalnej bezradności przytłoczonego każdym, coraz bardziej krwawym epizodem, widza. Bezradność Stefana (Józef Pawłowski), którego dopadły wydarzenie ekstremalne koresponduje z oddaniem Biedronki (Zofia Wichłacz). To najlepsza kreacja w filmie, która wychodzi jakby mimochodem, narracja przede wszystkim skupiona jest na Stefanie. Dobra gra, osadzenie w roli i siła naturalnej dziewczęcości (okrutnie zresztą wykorzystana, jak zasugerowane jest w końcowej części filmu) czynią ją odkryciem na miarę nagrody dla najlepszej aktorki na 39. Festiwalu Filmów w Gdyni. Oklepana to prawda, że polskie kino jest silne, gdy mówi własnym językiem. Gdy przybiera szaty zagranicznych mistrzów blisko mu do parodii.


Komasie udało się tego uniknąć. I to jest sukces. Ale film zostanie zapamiętany przede wszystkim za niespotykaną do tej pory w Polsce umiejętność pokazania wojny nowoczesnymi środkami. Komputer, o paradoksie, sprawia, że tu wszystko jest bliższe życia. Rzuca na kolana, ale nie pokazuje jednak jak wstać

A do tego tekst piosenki Szymona Chodynieckiego "Za nas"
1. 
Zmieniasz stare na nowe patrząc w portfel innych ludzi
a za siebie się nie odwracasz
ta wścibskość rodzi zaślepienie wśród obłudy
tylko na tobie trwa uwaga
mówisz dookoła tyle nienawiści ale dostrzeż więcej stań przed lustrem i zabłyśnij
tak jak oni dostrzegali, że w jedności siła
oni ginęli za nas a ty to zabijasz. 
Pierwszy września Trzydziesty-dziewiąty rok
oczy żon zalane łzami, niespokojna noc, 
przed oczami dzieci , które ucałowali w skroń,
po czym złapali za broń, wezwał ich front, 
przysięgali, w Alei Flag , że zawsze razem, 
urząd celny w Jeziorkach tym razem drogowskazem,
życie zmusza do skrajności, sprawdź fakty z przekazem, 
tylko bohater odda wszystko dla cudzych marzeń

Ref.:
Zginęli za nas, za nas (zapominasz)
Zapominasz w tym pędzie nie stać cię na wspomnienia
Oni oddali wszystko za Twoje marzenia 

" Zginął przed Westerplatte jeszcze , czyli pierwszego września 1939 roku o godzinie 1:40, historie trzeba znać, bo jeżeli się nie zna historii to trzeba będzie przeżyć to drugi raz."

2. 
Na horyzoncie otworzyły się bramy piekła,
został sam Konieczka, reszta uciekła,
teraz powiedz mi ile warta ludzka przysięga,
nie licz na kogoś wiedz że twój los w twoich rękach, 
Sam bóg zamknął oczy, bezdotykowy korszak
Człowiek jego narzędziem do czynienia złem dobra,
krótki do samotności w rytmie serca życia 
zbliżają się te psy nie ludzie w świetle księżyca, 
Dziesiątki twarzy, jedna twarz brak odbicia, 
płynie sam za nasz czas Konieczka, samotny marynarz 
każdy ma dwa oblicza, wszystko warunkuje przymus,
drabina społeczna jeden za nic ginie,drugi prymus,
świst pocisków, ostatni przebłysk świadomości, 
zacisnął zęby skierował wzrok w stronę obrączki 
stał dumnie jak Statua Wolności, nie zważał na cenę, bronił Polski


Zginęli za nas, za nas (zapominasz)
Zapominasz w tym pędzie nie stać cię na wspomnienia
Oni oddali wszystko za Twoje marzenia 









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz